Relacja z Hall of Games 2014 - gamespit.pl

Nov
28

Relacja z Hall of Games 2014

Oj, ten Łosiu jest ostatnio leniwy. Wkręcił się w EVE Online i ciężko go do roboty zagonić ;) Jednak udało mu się, w końcu, zabrać do roboty i… Oto przed wami Relacja z Hall of Games 2014! Zapraszamy do lektury!

No cóż, faktycznie się ostatnio trochę rozleniwiłem ;) W końcu jednak udało mi się zmobilizować do napisania relacji. Część z was wie już jak mi się podobało, bo mówiłem o tym na swoim livestreamie. Czas jednak na obiecane podsumowanie.

Jak wiecie z zajawki (którą znajdziecie tutaj) targi Hall of Games odbyły się w terminie 14-16 listopada 2014. Gospodarzem imprezy był Wrocław. Jechałem na miejsce pełen nadziei, gdyż pomyślałem sobie, że na tak nasyconym imprezami branżowymi rynku (PGA, IEM, Pyrkon itp.), organizatorzy zaprezentują coś specjalnego, aby przyciągnąć większą publiczność oraz zaistnieć w świadomości graczy. Jak wyszło? O tym zaraz wam opowiem :)

Do Wrocławia przyjechałem przed godziną 9 w piątek, po ośmiu i pół godzinach spędzonych w pozycji zgiętego karła w Polskim Busie. Trochę narzekam, ale generalnie nie było źle ;) Z dworca odebrał mnie ziomek z Gamespitowej ekipy ? Yasioo. Najpierw międzylądowanie u niego w domu (w celu przebrania się i ogarnięcia) i ruszamy do Hali Stulecia (ex Hala Ludowa) na Targi.

Widok na Halę Stulecia - Targi Hall of Games 2014

Widok na Halę Stulecia – Targi Hall of Games 2014

Na miejscu byłem po godzinie 11:00. Szybka szatnia, zmontowanie sprzętu i wchodzimy na Halę. Ludzi w piątek nie było zbyt dużo, większość potencjalnych zwiedzających zapewne była w pracy lub szkole. Sytuacja ta nie zmieniła się nawet po oficjalnym rozpoczęciu imprezy o godzinie 16:00. Momentami czułem się jak na VIP Day na PGA, gdyż na spokojnie można było odwiedzić każde stoisko i bez przepychania zobaczyć co wystawcy mają do zaprezentowania. Drugiego dnia było więcej publiczności, ale daleki jestem od stwierdzenia, że było tłoczno.
I tutaj dochodzimy do pierwszego rozczarowania, które spotkało mnie na tej imprezie. Niestety moje obawy z zajawki (dotyczące skromnej ilości wystawców) okazały się uzasadnione. Jeśli chodzi o liczbę i rangę ekspozycji to było dosyć mizernie. Przeliczyli się Ci, którzy liczyli na możliwość testowania sprzętu Roccata, Razera czy innych, bo takich stoisk po prostu nie było. Nie lepiej było w przypadku przedstawicieli game devu. Z ?dużych? game developerów był tylko Techland. Niestety mimo zapowiedzi CD Projekt nie dojechało (a to dziwne, bo byli oznaczeni nawet na ulotkach). Indyków też było tyle, co kot napłakał. Dodatkowo, odnosiło się wrażenie, że część wystawców potraktowała te targi po macoszemu ? wystawiając jeden stolik z garścią cukierków i kilkoma ulotkami. I to w zasadzie tyle.

Widok na halę wystawową kilka minut przed oficjalnym otwarciem

Widok na halę wystawową kilka minut przed oficjalnym otwarciem

Pośród tego mroku były oczywiście małe światełka nadziei. Sympatycznie zaprezentował się Budda Play, można było pojeździć w Forza Motor Sport, czy wypróbować kierownice Thrustmastera. Niesłabnącą popularnością cieszył się Occulus, wraz z bieżnią imitującą chodzenie (stoisko UNIT 9 link http://www.unit9.com/project/nissan-juke-chase-the-thrill?pos=5). Interesujące było także stoisko Agares-Dremel Cosplay Project, gdzie prezentowano narzędzia wykorzystywane przy tworzeniu akcesoriów do cosplay. Zainteresowało mnie to szczególnie, gdyż na ?żywo? wykonywano przykładowe elementy strojów.

Stoisko Dremel-Cosplay Project

Stoisko Dremel-Cosplay Project

Osobny akapit należy się Techlandowi. Ich stoiska z Dying Light i Hellraid naprawdę dawało radę ? były przez większość czasu oblegane przez graczy. Co ciekawe, porównując stabilność działania Dying Light z PGA a z HoG, to demo wyraźnie mniej się zawieszało. Mam wrażenie, że twórcy ostro pracowali przez ten czas nad kodem (albo po prostu lepiej dobrano sprzęt). Tak samo w przypadku Hellraid ? demo było dosyć krótkie, ale to co zaprezentowano chodziło bardzo płynnie i stabilnie.

Ktoś chętny na testowanie Hellraid?

Ktoś chętny na testowanie Hellraid?

Obok tematu wystawowego był także obecny temat e-sportowy. Na skrzydłach wydzielonej “targowej” części Sali, za wielkimi kotarami znajdowały się stanowiska do gry w Starcrafta, LoLa i DOTA 2. W trakcie imprezy odbywały się finały Ligi Gaming Grounds. Zabrakło co prawda kilku czołowych zawodników i drużyn (zapewne z powodu mniejszych puli nagród, które tym razem wynosiły 5000 PLN w każdym turnieju), ale pod względem “reprezentacji” zawodników było całkiem spoko. Niestety strona techniczna oraz audiowizualna nie była najwyższych lotów.

I tutaj należy się organizatorom kilka gorzkich słów. Jeśli chodzi o obraz – to pomysł użycia projektorów zamiast telebimów był ciekawy. Problem w tym, że miały one słabą moc i niski poziom kontrastu, więc jeśli na ekranie prezentowano obrazy szczegółowe (na przykład starcie w LoLu), to były one bardzo nieczytelne. Nagłośnienie głównej sceny było świetne, niestety okazało się to problemem, bo zagłuszało każdego e-sportowego komentatora na hali. Irytująca była także powtarzająca się w kółko jedna rosyjskojęzyczna piosenka (organizatorzy chyba wykupili od ZAiKSu tylko ten kawałek ;) Miejmy nadzieję, że na przyszłorocznej edycji Targów zostanie to poprawione.

Daleki jestem jednak od stwierdzenia, że na tym wydarzeniu nie było pozytywów. Pierwszym, bardzo miłym zaskoczeniem, był poziom prelekcji na odbywającej się w trakcie Targów konferencji poświęconej grom komputerowym i tematom okołogrowym. Enyo, zafascynowana tematem gamingu od strony naukowej, była po prostu zachwycona. Ja osobiście wziąłem udział w kilku prelekcjach – w tym najbardziej oczekiwanej przeze mnie prezentacji Michała Oracza (twórca Neuroshimy Hex) na temat procesu tworzenia gier planszowych. Pan Oracz okazał się dosyć chaotycznym prelegentem, ale całość wypadła naprawdę ciekawie. Tematy wystąpień były naprawdę szerokie – od funkcji gier w trakcie różnego rodzaju terapii, przez techniczne aspekty tworzenia produkcji, po trudne tematy poruszane w ramach fabuł wielu gier (spotkanie z twórcami gry This War of Mine), tak więc każdy mógł tam znaleźć coś dla siebie.

Michał Oracz opowiada jak robić gry

Michał Oracz opowiada jak robić gry

Drugim, bardzo mocnym tematem imprezy, był konkurs cosplay. Muszę przyznać, że moim zdaniem pod tym względem impreza nie odbiegała poziomem od PGA. Ba, konkurs cosplayowy był jednym z najbardziej wyeksponowanych elementów imprezy! Swoje stroje prezentowały zarówno najważniejsze figury polskiej sceny cosplayowej (m.in. Aleksandra “Shappi” Tora) jak i debiutanci. Atmosfera była bardzo fajna, aczkolwiek chyba wydarzyło się kilka negatywnych rzeczy, które wraz z rozwojem sceny cosplayowej w Polsce są coraz bardziej widoczne.

Najmłodsza cosplayerka HoG jako Malufenix

Najmłodsza cosplayerka HoG jako Malufenix

Zwiedzając targi usłyszałem płynące ze sceny “przypomnienie”, że jeśli cosplayer ubiera strój jakiejś postaci z gry, której nie lubimy, to nie należy go obrażać – więc odnoszę wrażenie, że takie sytuacje miały miejsce, a to jest jakaś mentalna tragedia. Druga rzecz wydarzyła się w trakcie, gdy jedna z cosplayerek pozowała do zdjęć z jakimś gościem – stojąc obok usłyszałem “Czy możesz zabrać ręce?”. Cóż się okazało? Gościowi wydało się świetnym pomysłem, że przy okazji sesji zdjęciowej, położy ręce na pośladkach czy piersiach cosplayerki. Niestety, mam wrażenie (co prawda nie poparte zbyt wieloma obserwacjami na imprezach), że polska widownia musi jeszcze sporo się nauczyć o cosplayowym savoir-vivre. Pamiętajcie – jeśli chcecie mieć jakieś fajne zdjęcie, warto zapytać cosplayera czy ma podobne zdanie na ten temat.

Świąteczna Katarina cz.1

Świąteczna Katarina cz.1

Wracając do meritum, czyli menu eventów na HoGu… Bardzo sympatyczną imprezą (aczkolwiek nie do końca związanym z grami komputerowymi) był zlot miłośników gier planszowych (bodajże największy w regionie). Pojawiło się wielu wystawców, takich jak: sklepy z grami czy wydawcy gier (np. wydawnictwo Portal). Jeśli kogoś zainteresowała gra prezentowana na stołach mógł sobie ją wypożyczyć i samemu przetestować – dostępnych było ponad 400 pozycji do wyboru. Na mnie osobiście (jak zawsze zresztą), największe wrażenie zrobiły bitewniaki i misternie pomalowane figurki – zresztą możecie to sami ocenić oglądając zdjęcia w galerii.

Zlot Planszówek i Bitewniaków

Zlot Planszówek i Bitewniaków

Fajnym pomysłem była zorganizowana przez MyGracze.pl inicjatywa – spotkanie uczestników Targów w Pad Barze. Klimat był bardzo sympatyczny, także wraz z Enyo i Yasieem zalegliśmy na kilka piwek ;) Integrować można się było zarówno przy rozmowach jak i wszelakiej maści turniejach (oj, straszne baty zebrałem w Tekkenie ;) ).

Integracja w Pad Barze idzie pełną parą :)

Integracja w Pad Barze idzie pełną parą :)

I tak zmierzam powoli do końca tej relacji. Była to moja druga impreza game’ingowa w życiu ever, więc patrzcie na moją ocenę jak na zdanie kompletnego żółtodzioba. Tym bardziej, że jedyny punkt odniesienia jaki mam do tego wydarzenia to Poznań Game Arena – impreza z, można powiedzieć, wieloletnią tradycją.

Co sądzę o samej imprezie? Generalnie określenie “targi” które często pojawiało się w zapowiedziach było mocno na wyrost – zawiedli się Ci, którzy na te “targi” przyjechali coś kupić. Wystawców sprzętu game’ingowego jak i samych dystrybutorów gier było tyle co kot napłakał. Jak wspominałem – Techland naprawdę dał radę, ale nie samym Techlandem człowiek żyje. CDP miał dojechać, ale nie dojechał – widać zawiodła organizacja. Jeśli to się nie zmieni (tj. ilość wystawców), impreza powinna nosić raczej miano eventu game’ingowego, co przecież nikomu nie ujmuje, a będzie bardziej adekwatne do sytuacji.

Kwestie nagłośnienia i słabej widoczności rozgrywek e-sportowych można usprawiedliwić tym, że to była pierwsza edycja imprezy (chociaż mam raczej wrażenie, że inżynierowi dźwięku Hali Stulecia po prostu ktoś na ucho nadepnął). Mam nadzieję, że zostanie to poprawione do następnej edycji imprezy.

Podsumowując – na chwilę obecną wydaje mi się, że to wydarzenie bardzo mocne lokalnie, ale trochę tu jeszcze brakuje do stania się poważną imprezą ogólnopolską. Daleki jestem jednak od podcinania skrzydeł organizatorom – jak dla mnie była to typowa impreza “sondująca” i “testująca” temat. Było na tyle ciekawie, że na pewno wybiorę się do Wrocławia w przyszłym roku, żeby zobaczyć jak się rozwinie ten projekt, bo na pewno ma potencjał.

I tymi słowami kończę moje sprawozdanie – mam nadzieję, że relacja z Hall of Games 2014 się wam spodobała. Więcej zdjęć możecie zobaczyć w galerii poniżej :)

Pozdrawiam, Łoś

About Losiek

Łoś jaki jest każdy widzi. Lubi kebaby.

SZUKAJ

ARCHIWUM