Kinect: kontroler ruchowy do Xbox 360, czyli nemezis dla pasibrzuchów - GameSPit

Feb
23

Kinect: kontroler ruchowy do Xbox 360, czyli nemezis dla pasibrzuchów

Czy ktoś zna jakiś dobry pomysł jak pozbyć się zakwasów? :D Coraz bardziej zastanawiam się czy zakup Xboxa z Kinectem był dobrym pomysłem. Dlaczego? Jeśli nie załatwi mnie zawał serca to zrobią to zakwasy :D No, ale w sumie po to właśnie kupiłem Kinecta… I z tego co widzę – raczej nie są to stracone pieniądze ;)

Xboxa nie kupiłem od tak do gier – od zawsze byłem (i pewnie jakiś czas zostanę) zwolennikiem PCtów. Nie zamierzam się rozpisywać dlaczego, gdyż jest to raczej kwestia gustu – niektórzy wolą schabowe, a niektórzy mielone ;) Xbox ma coś czego nie ma zwykły pecet – właśnie Kinecta i wiążące się z nim możliwości. Samej przystawki Kinect nie muszę chyba nikomu przedstawiać – jest to kontroler przy pomocy którego możemy używać do sterowania w grach własnego ciała. Postać ma się ruszyć w lewo? No to robimy krok w lewo i tak dalej.

Najpopularniejsze sterowniki “ruchowe” na rynku to aktualnie Kinect (Xbox), Playstation Move (PS3), Wii Remote (Wii). Z całej tej trójki jedynie Kinect pozwala na sterowanie bez trzymania czegokolwiek w rękach – zarówno propozycja Sony jak i Nintendo wymaga trzymania kontrolera/nadajnika – dzięki temu rozwiązanie Microsoftu daje stuprocentowe poczucie wolności. Z powodu braku nadajnika jest jednak mniej dokładny w stosunku do Move.

Ale wróćmy do tematu posta – Kinecta jako nemezis dla pasibrzuchów. Jako, że ostatnio zaczął mi doskwierać mój mięsień piwny postanowiłem coś z tym zrobić. Sporo wcześniej czytałem o kontrolerach ruchowych – teksty w stylu – “Kinect zmienia oblicze gier – do tego, żeby uzyskać jakieś wyniki – kolekcjonować “platynki”, osiągnięcia czy rekordy nie wystarczy już mieć sprawnych dłoni i refleksu. Do tego potrzeba dodatkowo kondycji fizycznej.” – powtarzały się w recenzjach regularnie. Stwierdziłem, że warto zaryzykować – w najgorszym wypadku zostałbym z nowym sprzętem jako atrakcją na imprezy ;)

Jakie są moje wrażenia? Na pierwszy ogień poszła gra Kinect Adventures, dołączana w standardzie do kontrolera. Jest to zestaw minigierek, w których wykorzystując swoją sprawność fizyczną musimy osiągnąć cel jak np. spływ sterowanym balansem ciała i skokami pontonem, w trakcie którego musimy zbierać punkty itp. Pierwszą przygodę z kontrolerem Microsoftu skończyłem totalnie zmachany. Nie jestem specjalnie wysportowany, ale na siłkę zdarza mi się pójść więc było to dla mnie małe zaskoczenie. To, że się zmachałem to jeszcze pół biedy – gorzej, że rano obudziłem się z najprawdziwszymi zakwasami :D Jednym słowem test rozruszania Łosia Kinect zdał pozytywnie. Samych wrażeń z gry nie będę teraz opisywał, bo temat jest o kontrolerze – a jak zacznę się rozpisywać to pewnie szybko nie skończę ;)

Sam kontroler jest zaskakująco dokładny (albo może nie jest, a ja po prostu nie mam doświadczenia ;) ) – ponadto po odpowiednim skonfigurowaniu rozpoznaje postać użytkownika, który stoi przed konsolą. Byłem dosyć zaskoczony, kiedy stojąc przed konsolą z zalogowanym innym użytkownikiem, zostałem przywitany “Witaj, Losiek”. Samo rozpoznawanie ruchów sylwetki przez większość czasu działa bez zarzutu – chociaż dostrzegalne są minimalne opóźnienia. Dodatkowo czasem zdarza się, że kontroler gubi ruch dłoni – jednakże są to sporadyczne przypadki. Całość sprawia jednak bardzo pozytywne pierwsze wrażenie.

No i na koniec rzecz najważniejsza – po kilku dniach grania mogę stwierdzić, że póki co Kinect ze swojego zadania (tj. poderwania mojego tyłka z kanapy) wywiązuje się w 100%. Oby tak zostało ;) Temat na pewno wróci na łamach bloga – jak będę miał za sobą więcej godzin “przegranych” na tym sprzęcie. O ile przedtem nie dostanę zawału ;)

PS.

Dzisiaj umarł Rysiu z Klanu. Na pewno dołączył do Hanki Mostowiakowej ;)

About Losiek

Łoś jaki jest każdy widzi. Lubi kebaby.

One Comment

  • Steampit
    May 1, 2012 @ 6:34 am

    Niby godzina skakania przed ekranem a zakwasy bolą

Leave a comment

You must be logged in to post a comment.

SZUKAJ

ARCHIWUM